Baśniowa mądrość i czary teatru – „Pinokio. Il Grande Musical”

Dla dzieci trzeba tworzyć tak samo jak dla dorosłych – tylko lepiej; niewątpliwie wzięli to sobie do serca twórcy „Pinokio. Il Grande Musical”, którego polska prapremiera odbyła się 22 września w Teatrze Rozrywki. Spektakl ma wszystko, by skupić uwagę i zachwycić młodszych widzów. Ale od razu warto zaznaczyć, że nie tylko ich. Wraz z nim wraca na chorzowską scenę Magdalena Piekorz, której nikomu, kto mieni się wielbicielem teatru czy filmu, nie trzeba przedstawiać. Dwanaście lat wcześniej wyreżyserowała tu świetnie przyjętego „Olivera!”. Co prawda sama podkreśla, że nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, a jej najnowsza realizacja to już inna opowieść na inne czasy. Ale niezmienne pozostają pasja, skupienie na procesie twórczym oraz wyczulone na detal spojrzenie.

Napisana w II połowie XIX wieku powieść Carlo Collodiego (wł. Carlo Lorenziniego) zajmuje poczesne miejsce w panteonie włoskiego pisarstwa, a jej tytułowy bohater to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci literatury dziecięcej. Przyznaję – nie była to nigdy moja ulubiona książka. Z dzieciństwa zapamiętałam przerażających Kota i Lisa w zbójeckim odzieniu, wieszanie pajaca na drzewie, kolejne śmierci baśniowych bohaterów. Przygnębiająca, właściwie pozbawiona radośniejszych fragmentów fabuła, nie zachęcała do powtórki. Kiedy po latach, z obowiązku, wróciłam do lektury, jej nachalne moralizatorstwo okazało się dla mnie trudne do zniesienia.

Mieszkańcy Italii mają jednak do swojej drewnianej marionetki wyraźną słabość, bo gdy postanowiono wystawić pierwszy oryginalny musical włoski, wybór padł właśnie na adaptację powieści Collodiego. W wersji scenicznej przygotowanej przez Compagnia della Rancia nastąpiło jednak znaczące przesunięcie akcentów. Opowiadana historia stała się mniej mroczna i przesycona dydaktyzmem, a bardziej ludzka.

Fot. Artur Wacławek

Akcja musicalu przenosi widzów do niewielkiego miasteczka. Wśród gwarnego tłumu mieszkańców poznajemy Gepetta; już nie „rumianego staruszka”, jak w powieści, ale dojrzałego, pragnącego miłości mężczyznę, który ma trudności z ujawnieniem swoich uczuć i wykonaniem decydującego kroku wobec zakochanej i wiernie przy nim trwającej Angeli. Pewnego dnia w jego ręce trafia zaczarowany kawałek drewna, z którego rzeźbi pajacyka. Ożywiona zabawka na zawsze odmieni jego życie. Dzięki niej Gepetto nauczy się, jak okazywać uczucia, otaczać kogoś opieką i troską. Odnajdzie w Pinokiu syna, a kiedy ten zniknie, będzie go wytrwale poszukiwał, nie szczędząc czasu i narażając się na wielkie niebezpieczeństwa.

W rolę Gepetta wciela się Dariusz Niebudek – aktor, którego nazwisko jest gwarantem najwyższego poziomu sztuki scenicznej i który nie zawodzi także tym razem. Prowadzi swoją postać precyzyjnie, pokazując udawaną obojętność Gepetta, jego niepewność, potem troskliwość, a także rosnącą świadomość, że bycie rodzicem jest czasem niezmiernie trudne i rani. Jeden z najbardziej wzruszających momentów spektaklu to ten, w którym do bohatera dociera, że dziecku należy pozwolić wyfrunąć z gniazda, by mogło iść swoją drogą i popełniać własne błędy. Na tym polega miłość. Utwór „Dzieci” poruszy serce niejednego widza.

Jako Angela towarzyszy Niebudkowi Katarzyna Hołub. To ona otwiera Gepettowi oczy na to, że nie powinien budować wokół siebie muru. Pięknie łączy ciepło i delikatność ze stanowczością. Głos aktorki doskonale współbrzmi z głosem Dariusza Niebudka, a ich liryczne duety są niezwykle poruszające.

Tytułowy Pinokio, najpierw irytująco naiwny i krnąbrny, złośliwy, łatwo ulegający podszeptom (rzec by można, że o zaskakująco miękkim, jak na drewnianą lalkę, kręgosłupie), z czasem dostrzega swoje błędy. Aby się zmienić i stać prawdziwym chłopcem, przejdzie niełatwą, pełną cierpienia i strachu drogę. Zrozumie, że można „iść, gdzie się chce”, ale dokonywanie samodzielnych wyborów pociąga za sobą konsekwencje, od których nie da się uciec.

Poza oczywistym wątkiem przemiany wyraźnie zaakcentowany jest w tej realizacji motyw wolności, a jedną z najbardziej znaczących scen – uwolnienie marionetek ze sznurków („Bez nitek”).

Fot. Artur Wacławek

Postać Pinokia jest wymagająca pod każdym względem – aktorsko, wokalnie i tanecznie, a ciężar spektaklu spoczywa w dużej mierze na niemal nieschodzącym ze sceny wykonawcy tytułowej roli. Hubert Waljewski, który w ciągu kilku ostatnich lat dał się poznać w różnych wcieleniach, zarówno w spektaklach dla dzieci, jak i dla dorosłej publiczności, jest Pinokiem doskonałym. Jak sam przyznaje, przesunięcie premiery (pierwotnie miała być w czerwcu) pozwoliło mu lepiej „osadzić się” w roli. Za jego grą, śpiewem, sposobem wypowiadania kwestii, poruszania się stoją z pewnością godziny mrówczej pracy, ale efekt jest znakomity, robi wrażenie całkowicie naturalnego i niewymuszonego. To naprawdę trzeba zobaczyć – na dwie i pół godziny aktor po prostu przeobraża się w marionetkę (w innych warunkach jakiekolwiek nawiązanie do „drewnianości” nie byłoby pewnie dobrze przyjęte, ale w tym przypadku wyraża jedynie najwyższe uznanie).

Musical pozwala aktorom Teatru Rozrywki zabłysnąć w skondensowanych czasowo, ale wyrazistych kreacjach (warto nadmienić, że w wielu rolach będzie można zobaczyć dwie obsady). Po włosku ekspresywny duet Marty Tadli i Rafała Talarczyka jako matki i syna wprowadza elementy humorystyczne, w powieści właściwie nieobecne. Aleksandra Dyjas (Lis) i Piotr Brodziński (Kot) tworzą intrygującą i zabawną (tak!) parę arcyprzecherów. Karolina Sypniewska grająca Błękitną Wróżkę zachwyca głosem i ulotnym czarem. Uwagę skupia Tomasz Wojtan jako odrzucony przez Pinokia, samotny Świerszcz, sumienie pajacyka. Zapamiętuje się Puszczyka Izabeli Malik, Wronę Anny Ratajczyk, Ogniojada Dominika Koralewskiego czy przerażającego właściciela cyrku (Kamil Drężek).

To niewątpliwie przygotowany z największym rozmachem spektakl, który zdarzyło mi się ostatnio oglądać. Nie da się przecenić roli muzyki na żywo w takim przedstawieniu, a orkiestra Teatru Rozrywki po raz kolejny udowadnia swoją klasę. Wiele piosenek ma w oryginale nieco eurowizyjny sznyt i brzmią, jakby były skomponowane dla Ala Bano i Rominy Power, ale pojawiają się też rytmy bardziej rockandrollowe czy latynoskie. Wszystkie utwory w aranżacjach Remigiusza Bonka nabierają prawdziwie musicalowego klimatu, a słuchanie piosenek w wykonaniu artystów Rozrywki to prawdziwa uczta. Atutem są też ich zgrabne tłumaczenia (co ciekawe – autorstwa dyrektorki teatru, Aleksandry Gajewskiej).

„Pinokio. Il Grande Musical” jest absolutnie zjawiskowy od strony wizualnej. W pełni wykorzystano możliwości obrotowej sceny, dzięki której widz płynnie przenosi się z jednego miejsca akcji do kolejnego. Pieczołowicie przygotowana tradycyjna scenografia i dekoracje pozwalają poczuć klimat gwarnego włoskiego miasteczka, wejść do mieszkania Gepetta, Błękitnej Wróżki czy do Krainy Zabawek. Wiele fragmentów jest poprowadzonych wręcz filmowo (co nie dziwi przy doświadczeniu reżyserki), na kilku planach, na których cały czas coś się dzieje.

Fot. Artur Wacławek

Od choreografii stworzonej przez Jakuba Lewandowskiego nie można oderwać wzroku. Widowiskowe sceny zbiorowe – ta w Krainie Zabawek, przed lustrami czy na dnie morza – zapierają dech w piersiach. Mistrzowski taniec marionetek – bohaterów włoskiej commedii dell’arte – na nitkach („Mamma Mia”, „Bez nitek”) łączy dynamizm i precyzję wykonania. Nie bez powodu wszystkie zbierają zasłużone owacje.

Wisienką na torcie są kostiumy autorstwa Lidii Kanclerz. „Pinokio” nie jest osadzony w żadnej konkretnej epoce, więc kostiumografka mogła puścić wodze fantazji. Można w nich odnaleźć inspirację naturą, latami 40., jednak najważniejsza jest ich baśniowość. Stroje biją na głowę te z oryginalnej produkcji. Połączone z fantastycznymi charakteryzacjami, robią wrażenie w scenach zbiorowych, ale też olśniewają poszczególnymi elementami i detalami. Trudno nie zachwycać się kostiumami nocnych ptaków, Błękitnej Wróżki, Świerszcza, Kota czy Lisa. Osobne brawa należą się za strój tytułowego bohatera, „drugą skórę” z odwzorowaniem drewnianych słojów (długo byłam przekonana, że to charakteryzacja). Dla siebie ukradłabym spodnie, które nosi w przedstawieniu Paulina Magaj-Szpak (oczywiście trzeba by je było sporo skrócić ;)).

Fot. Artur Wacławek

„Pinokio. Il Grande Musical” to uczta dla zmysłów, której poszczególne elementy tworzą harmonijną całość. Reżyserka, konstruując baśniowy świat, wydobyła z niego to, co najbardziej ponadczasowe i poruszające. W jej interpretacji „Pinokio” staje się z jednej strony opowieścią o dorastaniu, przekraczaniu granic, wolności, z drugiej – o rodzicielstwie i przemianie. Umiejętne przeplatanie nitek (nomen omen) teatralnej materii czyni z chorzowskiego przedstawienia niezwykłą historię z uniwersalnym przesłaniem, którą zachwycą się młodsi, a w której ci nieco starsi odnajdą sceniczną prawdę oraz mądrość w efektownym opakowaniu.

PS Słowa uznania należą się Teatrowi Rozrywki za to, że po raz kolejny zdecydował się na współpracę z Akademią Sztuk Pięknych w Katowicach, wybierając plakat do spektaklu spośród prac semestralnych wykonanych w Pracowni Wizerunku, Promocji i Identyfikacji w Katedrze Projektowania Graficznego na Wydziale Projektowym tej uczelni. Autorem wybranego projektu jest Michał Goliszewski. Inne prace można zobaczyć w teatralnym foyer. Warto!

„Pinokio. Il Grande Musical”, Teatr Rozrywki, 22 września 2021r. (prapremiera)

Reżyseria: Magdalena Piekorz
Choreografia: Jakub Lewandowski
Kierownictwo muzyczne: Mateusz Walach
Kierownictwo wokalne: Ewa Zug
Scenografia: Dagmara Walkowicz-Goleśny, Dominika Żłobińska
Kostiumy: Lidia Kanclerz

Pinokio – Hubert Waljewski
Gepetto – Dariusz Niebudek
Angela – Katarzyna Hołub
Lucignolo – Rafał Talarczyk

Matka Lucignola – Marta Tadla
Świerszcz – Tomasz Wojtan
Błękitna Wróżka – Karolina Sypniewska
Kot – Piot Brodziński
Lis – Aleksandra Dyjas
Ogniojad – Dominik Koralewski
Arlekin – Jakub Wróblewski
Pantalone – Maciej Kulmacz
Colombina – Karolina Sypniewska
Clarise – Beata Wojtan
Narrator – Piotr Brodziński
Herold – Paweł Stefan
Policjant – Mirosław Książek
Dyrektor Szkoły, Dyrektor Cyrku – Kamil Drężek
Sprzedawca arbuzów – Bartłomiej Kuciel
Puszczyk – Izabella Malik
Sowa – Beata Wojtan
Wrona – Anna Ratajczyk
Nietoperz, Kupiec – Maciej Kulmacz
Mały Pinokio – Patryk Dyjas

oraz zespół aktorski, wokalny, baletowy, orkiestra Teatru Rozrywki


Ten wpis został opublikowany w kategorii MUSICALE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Baśniowa mądrość i czary teatru – „Pinokio. Il Grande Musical”

  1. Ewa Wieczorek pisze:

    Bardzo ciekawa i wnikliwa recenzja, ale wkradł się błąd! Aranżacji musicalu dokonał Remigiusz Bonk.

Skomentuj Ewa Wieczorek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *