Kobiety przed lustrem – „12 godzin z życia kobiety”

Czy utwory sprzed prawie pięćdziesięciu lat, dużej klasy, o eleganckim, nieco nostalgicznym sznycie, ale powstałe w zupełnie odmiennej przestrzeni historycznej i obyczajowej, są w stanie opowiedzieć współczesność? Czy nie będą trącić myszką w zderzeniu ze światem chaotycznym i pozbawionym punktów odniesienia? Takie pytania przychodziły mi do głowy, kiedy słuchałam płyty „12 godzin z życia kobiety”. Okładka płyty Haliny Kunickiej "12 godzin z życia kobiety" Została wydana w 1978 roku. Teksty do zamieszczonych na niej utworów napisał Wojciech Młynarski (podobno w ciągu zaledwie dwóch tygodni), a muzykę skomponował Jerzy Derfel (autor m.in. ścieżek dźwiękowych do filmów „Co mi zrobisz, jak mnie…

0 Komentarzy

Dziwne przypadki Christophera Boone’a – „Dziwny przypadek psa nocną porą”

Christopher Boone ma piętnaście lat. Mieszka z tatą w Swindon. Jego mama umarła. Christopher Boone lubi rozmawiać ze swoją nauczycielką. Fascynuje go Sherlock Holmes. Jest dobry z matematyki i chciałby z niej zdawać maturę. Pasjonuje go kosmos – bezkres dający się uporządkować, ująć w ramy działań i obliczeń. Christopher Boone zawsze mówi prawdę, bo nie umie kłamać. Nie rozumie metafor, ironii, a skomplikowane językowe aluzje są dla niego nieczytelne. Nie znosi dotyku innych osób. Christopher Boone jest osobą w spektrum autyzmu*. I nie, nie zabił psa sąsiadki, o co ta go posądza. Za to bardzo chce się dowiedzieć, kto to…

0 Komentarzy

„Hold me, thrill me, kiss me, kill…” – „Thrill me”

Większości z nas na myśl o musicalu pojawia się przed oczami wizja wystawnego, efektownego show. Nieważne, czy kojarzymy ten gatunek tylko powierzchownie, czy bardziej zgłębiliśmy temat – spektakularne realizacje z wielką obsadą i zapierającymi dech numerami tanecznymi są tymi najbardziej dla niego reprezentatywnymi. Kameralne, poruszające trudniejsze tematy produkcje funkcjonują raczej na obrzeżach gatunku, a informacje o nich nieczęsto przedostają się do powszechnej świadomości. Do tej drugiej grupy należy „Thrill me. Historia Leopolda i Loeba” autorstwa Stephena Dolginoffa. To off-broadwayowski spektakl z udziałem dwóch tylko aktorów pojawiających się na scenie i utworami rozpisanymi na ich głosy oraz pianino. Został zaprezentowany po…

0 Komentarzy

Między piekłem a niebem, czyli Nohavicy instrukcja obsługi życia – „Piekło i raj”

Pusta scena. Światło wydobywa z mroku proste, metalowe łóżko. Mężczyzna na nim budzi się, siada. Everyman – „pośmiewisko dziejów, bezimienny kurz” – nie wyróżnia się niczym. Kolejne dni jego życia, podobne do siebie, zlewają się w potoki szarości. Podejmowane decyzje są bardziej wynikiem splotu okoliczności niż świadomych działań. „Dwadzieścia lat mówiłem, dziś już mi się mówić nie chce” – zrezygnowany głos nie pozostawia żadnych złudzeń. Tak rozpoczyna się „Piekło i raj” – najnowszy spektakl Teatru Rozrywki. Krzysztof Prus, reżyser i scenarzysta, postanowił opowiedzieć historię bohatera pieśniami Jaromira Nohavicy, w niektórych kręgach w Polsce wręcz kultowego czeskiego kompozytora, barda i poety.…

0 Komentarzy

„Szumy, zlepy, ciągi” albo „Bajki (Szekspira) dla potłuczonych” – „Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej formie)”

Szekspir wielkim dramaturgiem był. Tak mówią. Pytanie brzmi – kto dziś Szekspira czyta spośród tych niecałych 40%, którzy w ogóle sięgają po przynajmniej jedną książkę rocznie? Z pewnością niektórzy licealiści, bo jego dramaty są wpisane w podstawę programową; studenci, akademicy, realizatorzy scenicznych adaptacji… W masowej wyobraźni istnieją Romeo i Julia, scena balkonowa, „Być albo nie być”, Hamlet gadający do czaszki – to chyba tyle. Może gdyby Netflix machnął jakiś serial? Fot. Artur Wacławek Do takiego naskórkowego odbioru twórczości Szekspira odnieśli się autorzy sztuki napisanej w 1987 roku – trzech amerykańskich studentów: Adam Long, Daniel Singer i Jess Winfield. Ich „Dzieła…

Możliwość komentowania „Szumy, zlepy, ciągi” albo „Bajki (Szekspira) dla potłuczonych” – „Dzieła wszystkie Szekspira (w nieco skróconej formie)” została wyłączona

Siła sióstr – „Zakonnica w przebraniu”

Próbująca przebić się w show-biznesie piosenkarka, Deloris van Cartier (z akcentem na „e”, jak ten sklep z biżuterią, żeby nie było wątpliwości!) jest świadkiem morderstwa, którego dokonuje jej kochanek. Tropiona przez niego i jego szumowiny, chroni się na posterunku policji. Stróże prawa postanawiają ukryć ją w miejscu, gdzie z pewnością nikt nie będzie jej szukał. W ten sposób, bardziej nie chcąc niż chcąc, niedoszła gwiazda scen podrzędnych, zadymionych klubów trafia do… klasztoru. Wkrótce Matka Przełożona proponuje jej stanowisko dyrygentki chóru zakonnego. Zadanie niełatwe, bo słuchanie dotychczasowych dokonań wokalnych siostrzyczek chyba nawet dla Boga musiało być próbą charakteru… Deloris rozkręca chór,…

0 Komentarzy

Sól ziemi czarnej, czyli Franek znowu śpiewa…

Odrobina sztuki w zwykłym dniu? Na najwyższym poziomie? Po prawie trzech miesiącach znowu w Teatrze Rozrywki na koncercie Kamila „Franka” Franczaka? Trzy razy TAK! Cóż można jeszcze powiedzieć? Franek w środku tygodnia to dyskretna chwila refleksji nad codziennością. Franek w środku tygodnia to zastrzyk energii, bomba witaminowa i promień słońca. Im ciemniej i chłodniej robi się za oknem, tym częściej wracam myślami do tamtego wieczoru. Podczas recitalu artysta zaprezentował ważny dla swojej muzycznej drogi zestaw utworów – podobnie jak w czerwcu. Ale przecież, kiedy ma się do czynienia z występem na żywo, nigdy nie jest tak samo. A gdy koncert…

Możliwość komentowania Sól ziemi czarnej, czyli Franek znowu śpiewa… została wyłączona

Jeszcze będzie „prawie normalnie”? – „Next to Normal”

W trylogii „Niezgodna” Veroniki Roth, intrygującej dystopijnej wizji przyszłości, pojawia się motyw serum pamięci. Wypijając je, zapomina się o wszystkim, także o cierpieniu i bólu, których się doświadczyło. Jednak preparat sprawia też, że znikają wspomnienia związane z najbliższymi. Nie rozpoznaje się ich twarzy, nie pamięta się, kim byli. Co jest lepsze? Życie bez wspomnień, rozpoczęcie od nowa z czystą kartą, czy posiadanie ich ze świadomością, że nieodłącznym ich elementem jest rozpacz? Podobno cierpienie kształtuje – ale czy można mówić o jego budującej roli, kiedy wpływa na życie całej rodziny dzień po dniu, zmieniając ją na zawsze? Ból od kilkunastu lat…

Możliwość komentowania Jeszcze będzie „prawie normalnie”? – „Next to Normal” została wyłączona

50 twarzy Franka, czyli mój pierwszy raz… w teatrze po trzech miesiącach

Czy miewacie czasem tak, że słyszycie czyjś głos i przeżywacie swego rodzaju objawienie? Coup de foudre? Wiecie, że od teraz ten głos będzie Was prześladował i chcecie go słuchać jeszcze, jeszcze i jeszcze? Mnie się to zdarzyło po raz kolejny… Kilka miesięcy temu usłyszałam fragment próby do występu sylwestrowego w Teatrze Rozrywki. Kamil Franczak śpiewał „Writing’s on the Wall”. ŚPIEWAŁ tak, że Sam Smith naprawdę mógłby już nigdy nie wykonywać tego utworu. Widziałam Franka wcześniej w kilku przedstawieniach, wiedziałam, że ma talent i umiejętności. Ale to był właśnie ten moment – przysłowiowy grom z jasnego nieba. Dzień czy dwa później…

Możliwość komentowania 50 twarzy Franka, czyli mój pierwszy raz… w teatrze po trzech miesiącach została wyłączona