Dołącz do rodziny! – „Rodzina Kerwoodów”

„Rodzina, ach, rodzina! Nie cieszy, gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak pies” – śpiewali Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski w Kabarecie Starszych Panów. A do ich duetu mógłby dołączyć Tom Kerwood. Przed nim i jego żoną Lindą niezwykle ważny dzień – oczekują na wizytę urzędniczki z agencji adopcyjnej, której opinia zdecyduje, czy są w stanie sprawdzić się jako rodzice. Przygotowali się drobiazgowo, wiedzą, jak zapewnić przyszłemu dziecku doskonałą opiekę. Czy coś może pójść nie tak? Ano, kiedy na piętrze mieszka średni brat Toma, Dick, robiący rzekomo intratne, chociaż niekoniecznie legalne interesy w Calais i wykorzystujący w tym…

0 Komentarzy

Ogniu, krocz za mną… – „MonsterS. Mordercze pieśni”

„Marionetki… Wszystko marionetki! Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, taka ślepa jak one…”. Ignacy Rzecki wypowiada te słowa w „Lalce”, przypatrując się ułożonej przez siebie w witrynie sklepowej wystawie zabawek. Przypomniały mi się, gdy zobaczyłam Alonę Szostak, która śpiewała utwór „Każdy wie” („Everybody Knows”), wczepiając się dłońmi w dwa sznury, niczym marionetka. Kto lub co determinuje ludzkie działania? Jaki sens mają podejmowane przez nas próby i dążenia? Jak bardzo jest istotne, gdzie się urodziliśmy, kogo spotkaliśmy na naszej drodze, kto nas kształtował? A może decyzja, kim jesteśmy i po której stronie stajemy…

0 Komentarzy

Kobiety przed lustrem – „12 godzin z życia kobiety”

Czy utwory sprzed prawie pięćdziesięciu lat, dużej klasy, o eleganckim, nieco nostalgicznym sznycie, ale powstałe w zupełnie odmiennej przestrzeni historycznej i obyczajowej, są w stanie opowiedzieć współczesność? Czy nie będą trącić myszką w zderzeniu ze światem chaotycznym i pozbawionym punktów odniesienia? Takie pytania przychodziły mi do głowy, kiedy słuchałam płyty „12 godzin z życia kobiety”. Okładka płyty Haliny Kunickiej "12 godzin z życia kobiety" Została wydana w 1978 roku. Teksty do zamieszczonych na niej utworów napisał Wojciech Młynarski (podobno w ciągu zaledwie dwóch tygodni), a muzykę skomponował Jerzy Derfel (autor m.in. ścieżek dźwiękowych do filmów „Co mi zrobisz, jak mnie…

0 Komentarzy

W teatrze jestem dzieckiem szczęścia

Legenda, diva, gwiazda. Jej obecność na scenie to gwarancja artystycznej biegłości i kunsztu. Ilość stworzonych przez nią znakomitych kreacji onieśmiela. Mimo że ta rozmowa była jednym z moich marzeń, nieco się obawiałam. Gdy wreszcie do niej doszło… - spotkałam osobę bezpretensjonalną i konkretną. Szczerą, pozbawioną fałszywej skromności, za to obdarzoną wielkim poczuciem humoru i ogromną dawką dystansu do samej siebie. Sypiącą anegdotami, opowiadającą o teatrze barwnie, z niezmienną pasją i błyskiem w oku. W istocie – spotkałam prawdziwą gwiazdę.Szanowni Czytelnicy – Maria Meyer! Fot. P. Brodziński Jak to się robi – po tylu latach na scenie wciąż poruszać publiczność? Gdzie…

0 Komentarzy

„I tak warto żyć” – „Harold i Maude”

Egzystencja Harolda Chasena jest przewidywalna i równie czarno-biała jak eleganckie mieszkanie, które zajmuje wraz z matką. Wstaje. Realizuje następny „samobójczy projekt”, tzn. udawaną próbę pozbawienia się życia doczesnego, która ma poruszyć rodzicielkę (nie porusza). Idzie na kolejny pogrzeb nieznajomego. Utartymi ścieżkami podąża też życie dystyngowanej pani Chasen. Spotkania z terapeutą. Organizacja wykwintnych przyjęć dla wytwornych gości. Niekończące się wymagania wobec służącej (im wyższe, tym wyżej Marie staje na palcach, by im sprostać). Tę jakże uporządkowaną codzienność zaburzają jedynie wspomniane poczynania Harolda. A może odpowiednia dama u boku pozwoliłaby chłopakowi wreszcie się ustatkować? Pani Chasen w wypełnionym mnogością obowiązków życiu musi…

0 Komentarzy

„Gdy narasta zło, co byś zrobił?” – „Cabaret” w Teatrze Rozrywki

Zło jest dlatego banalne, że można go nie dostrzegać, można o nim nie myśleć, można je mnożyć w nieskończoność, koncentrując uwagę na czymś innym.Hannah Arendt Na „Cabaret” w Teatrze Rozrywki miałam pójść wczesną wiosną 2020 roku. Wielu z nas miało wtedy różne plany… W ciągu kolejnych miesięcy, kiedy „otwierano kulturę”, byłam na kilku koncertach i spektaklach, ale na ten musical czekałam prawie półtora roku. Gdy tylko pojawiał się w repertuarze, następowało zamknięcie, przesunięcie, odwołanie – jakby trwał jakiś przeklęty Dzień Świstaka. „Cabaret” stał się moją obsesją. Oglądałam nieliczne dostępne w Internecie materiały z prób, słuchałam wypowiedzi twórców, a oczekiwania puchły…

Możliwość komentowania „Gdy narasta zło, co byś zrobił?” – „Cabaret” w Teatrze Rozrywki została wyłączona