Dołącz do rodziny! – „Rodzina Kerwoodów”

„Rodzina, ach, rodzina! Nie cieszy, gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak pies” – śpiewali Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski w Kabarecie Starszych Panów. A do ich duetu mógłby dołączyć Tom Kerwood. Przed nim i jego żoną Lindą niezwykle ważny dzień – oczekują na wizytę urzędniczki z agencji adopcyjnej, której opinia zdecyduje, czy są w stanie sprawdzić się jako rodzice. Przygotowali się drobiazgowo, wiedzą, jak zapewnić przyszłemu dziecku doskonałą opiekę. Czy coś może pójść nie tak?
Ano, kiedy na piętrze mieszka średni brat Toma, Dick, robiący rzekomo intratne, chociaż niekoniecznie legalne interesy w Calais i wykorzystujący w tym celu vana Toma, a stałym bywalcem jest Harry – najmłodszy w rodzinie, dumny trzeci pomocnik salowego w szpitalu św. Tomasza – okazuje się, że nie tak może pójść niejedno. Dwaj bracia uruchamiają serię co najmniej niefortunnych zdarzeń…

Marek Chudziński, Sławomir Banaś, Jarosław Czarnecki, „Rodzina Kerwoodów”, fot. Artur Wacławek

„Mayday”, „Okno na parlament”, „Hotel Westminster” – to tylko niektóre tytuły sztuk Raya Cooneya, zwanego mistrzem farsy, które od lat cieszą się niesłabnącym uznaniem widowni. Od 25 kwietnia na scenie Teatru Rozrywki można oglądać „Rodzinę Kerwoodów”, pod którą podpisali się Ray i jego syn, Michael.

Farsy cechuje charakterystyczna struktura narracyjna, w której splatają się żarty sytuacyjne, językowe oraz komizm postaci, a fabularne nieporozumienia piętrzą się ze sceny na scenę, mknąc w stronę kolejnych puent z prędkością szalonego rollercoastera. Taka forma wymaga wielkiej dyscypliny i musi zostać zaplanowana przez realizatorów z matematyczną wręcz dokładnością. Zbigniew Stryj, reżyser „Rodziny Kerwoodów”, ma wieloletnie doświadczenie, zarówno aktorskie, jak i reżyserskie. W zrealizowanym przez niego spektaklu tempo nie spada ani na moment, a dynamika kolejnych scen nie pozwala widzom nawet na chwilę nieuwagi.

W zaprojektowanej przez Natalię Kołodziej scenografii w centrum znajduje się mieszczański salon Lindy i Toma, ale równie ważne są drzwi oraz schody prowadzące na piętro. Wszystkie te elementy budują funkcjonalną przestrzeń dla poszczególnych wydarzeń. Muzyka Patryka Ołdziejewskiego jest ciekawym dopełnieniem przedstawienia, podkreślając to, co się w nim dzieje lub stanowiąc kontrast.
Nie da się jednak ukryć – powodzenie farsy spoczywa w dużym stopniu na barkach aktorów. Muszą nie tylko uwierzyć swoim bohaterom i temu, co się im przytrafia, ale także ściśle ze sobą współpracować. Trzeba przyznać, że chorzowscy artyści w założonej konwencji odnajdują się świetnie.

Marek Chudziński, Aleksandra Dyjas, Jarosław Czarnecki, „Rodzina Kerwoodów”, fot. Artur Wacławek

Jarosław Czarnecki z powodzeniem wciela się w rolę Toma, najstarszego i najbardziej statecznego z braci („ale w swoim czasie też nie był aniołkiem”). Nie schodzi ze sceny podczas całego spektaklu, co wymaga dużego skupienia. Aktor nie traci go ani na chwilę, wykazując się także uważnością wobec swoich scenicznych partnerów.
Aleksandra Dyjas jest zabawna i przekonująca jako bystra, stanowcza, nawet despotyczna Linda, która popada w coraz większą irytację, a później w przerażenie, widząc, jak jej misternie skonstruowany plan obraca się wniwecz.
Marek Chudziński jako pewny siebie Dick (a przy okazji prawdopodobnie zaginiony brat bliźniak Deweya Finna ze „School of Rock”) roztacza wokół bałamutny urok rockandrollowego blagiera, na który nie łapie się tylko Linda.
Wyrazista, pełna żywiołowości rola Harry’ego to brawurowy popis Sławomira Banasia, w którym aktor prezentuje cały wachlarz komediowych umiejętności. Najmłodszego brata wszędzie pełno, wyrasta, gdzie go nie posiali, a jego pomysły dostarczają pozostałym okazji do główkowania, jak się z nich wyplątać.
Maria Meyer ma na swoim koncie wybitne kreacje dramatyczne, ale także pamiętne role komediowe, jak np. Nellie Lovett w „Sweeneyu Toddzie” czy Frau Blücher w „Młodym Frankensteinie”. Nic więc dziwnego, że doskonale wpasowuje się w estetykę spektaklu jako surowa i zasadnicza pani Potter, która powoli traci rezon (rolę współdzieli z Ewą Grysko).
Małgorzata Mazurkiewicz, znana bywalcom Teatru Rozrywki świetna tancerka i choreografka, tym razem odkrywa swoje komediowe oblicze w roli Kateriny. Dominik Koralewski z wyraźną przyjemnością szarżuje po scenie jako Andreas. Paweł Stefan udanie kreuje postać sympatycznego, nieco zagubionego policjanta Downsa. Nie można też pominąć krótkiego, ale znaczącego epizodu Tomasza Jedza w roli Borisa.

Maria Meyer, Marek Chudziński, Sławomir Banaś, „Rodzina Kerwoodów”, fot. Artur Wacławek

To farsa – nie należy się więc spodziewać subtelności i cieniowania emocji. „Rodzina Kerwoodów” serwuje porządną dawkę brytyjskiego czarnego humoru, zanurzonego w gęstych oparach absurdu. Aktorzy, kreując barwne osobowości swoich bohaterów, sprawnie poruszają się w obrębie wyznaczników gatunku, a reżyserskie wyczucie trzyma w ryzach tę karuzelę zdarzeń na sterydach, co pozwala publiczności na dwie godziny (z niewielkim hakiem) nieskrępowanej zabawy.
Gościnne progi Kerwoodów (i Teatru Rozrywki) zapraszają, toteż, drogi widzu – bez wahania dołącz do rodziny!

„Rodzina Kerwoodów”, Teatr Rozrywki, 25 kwietnia 2025r. (premiera)

Reżyseria – Zbigniew Stryj
Muzyka – Patryk Ołdziejewski
Scenografia i kostiumy – Natalia Kołodziej
Reżyseria światła – Marek Mroczkowski
Asystent reżysera – Sławomir Banaś
Inspicjent – Beata Jabłońska-Rakoczy
Autorka plakatu – Aleksandra Sacha

Tom Kerwood – Jarosław Czarnecki
Linda Kerwood – Aleksandra Dyjas
Dick Kerwood – Marek Chudziński
Harry Kerwood – Sławomir Banaś
Katerina – Małgorzata Mazurkiewicz
Andreas – Dominik Koralewski
Downs – Paweł Stefan
Mrs Potter – Maria Meyer
Boris – Tomasz Jedz

fb-share-icon

Dodaj komentarz