50 twarzy Franka, czyli mój pierwszy raz… w teatrze po trzech miesiącach

Czy miewacie czasem tak, że słyszycie czyjś głos i przeżywacie swego rodzaju objawienie? Coup de foudre? Wiecie, że od teraz ten głos będzie Was prześladował i chcecie go słuchać jeszcze, jeszcze i jeszcze? Mnie się to zdarzyło po raz kolejny… Kilka miesięcy temu usłyszałam fragment próby do występu sylwestrowego w Teatrze Rozrywki. Kamil Franczak śpiewał „Writing’s on the Wall”. ŚPIEWAŁ tak, że Sam Smith naprawdę mógłby już nigdy nie wykonywać tego utworu. Widziałam Franka wcześniej w kilku przedstawieniach, wiedziałam, że ma talent i umiejętności. Ale to był właśnie ten moment – przysłowiowy grom z jasnego nieba. Dzień czy dwa później…

Możliwość komentowania 50 twarzy Franka, czyli mój pierwszy raz… w teatrze po trzech miesiącach została wyłączona

Wiem, po co idę

Zdarza mu się grać lubianych przez publiczność sympatycznych cwaniaczków, ale „drzemie w nim szaleniec”. Kręci go, kiedy na scenie włada rzędem dusz. Rockandrollowe serce nie przeszkadza mu w śpiewaniu lirycznych utworów Grechuty. Z równym wdziękiem oraz pewnością siebie nosi trampki i szpilki. Meine damen und herren, mesdames et messieurs – moim rozmówcą jest Kamil „Franek” Franczak, aktor chorzowskiego Teatru Rozrywki, wokalista grupy Zero Procent i autor tekstów. Gosia JG: Najpierw była muzyka, prawda? Opowiedz o tym. Kamil Franczak: Najpierw był dom. Moja starsza siostra udzielała się w przykościelnej scholi, trochę grała na gitarze – i to ona wprowadzała mnie w…

Możliwość komentowania Wiem, po co idę została wyłączona

Inne życie mi się nie śni

Pracowity i niezwykle aktywny; pochłonięty kolejnymi projektami artystycznymi. Nie ukrywa, że praca jest jego wielką pasją – kiedy o niej opowiada, błyszczą mu oczy. Zapraszam do przeczytania rozmowy z Jankiem Traczykiem – wokalistą, kompozytorem, autorem tekstów, aktorem musicalowym znanym z głównych ról w „Metrze”, „Notre Dame de Paris”, „Pilotach”, „Miss Saigon” i „Aidzie”. Gosia JG: Kiedy pojawiła się w Twojej głowie myśl, żeby robić to, co robisz? Janek Traczyk: To był na pewno proces. Ziarno zostało zasiane w dzieciństwie. W moim domu sporo było tradycji związanych ze śpiewaniem, poza tym zawsze występowałem w jakichś przedstawieniach. Gdy miałem 14 lat, zagrałem…

Możliwość komentowania Inne życie mi się nie śni została wyłączona

Sałatka jest ważniejsza od liścia, czyli przykazania korpo-musicalu – „Jak odnieść sukces w biznesie, zanadto się nie wysilając”

Musical o korporacji? Serio? Przez dłuższy czas, kiedy przeglądałam repertuar Teatru Rozrywki, omijałam wzrokiem ten tytuł. Uwielbiam spektakularne, widowiskowe, eskapistyczne opowieści, najlepiej z przejmującą historią miłosną na pierwszym planie – a opis tego spektaklu zupełnie mi do tej wizji nie pasował. Aż pewnego wieczoru miałam okazję zamienić kilka słów z panem Tomaszem Steciukiem, który bardzo musical polecał. Rzec by można, że „każda pliszka swój ogonek chwali” (Steciuk gra w przedstawieniu jedną z głównych ról), a z drugiej strony – skoro KTOŚ TAKI mówi, że warto… Tak czy inaczej – zaczęłam bardziej przychylnie patrzeć na tytuł, a kiedy wreszcie we wrześniu…

Możliwość komentowania Sałatka jest ważniejsza od liścia, czyli przykazania korpo-musicalu – „Jak odnieść sukces w biznesie, zanadto się nie wysilając” została wyłączona

Piekło kobiet – „Miss Saigon”

„Miss Saigon” Claude’a-Michela Schönberga i Alaina Boublila nie przez przypadek zajmuje trzynaste miejsce pośród najdłużej granych musicali zarówno na Broadwayu, jak i West-Endzie. Ma wszystkie elementy, które jako przebój go konstytuują. W warstwie muzycznej – wielki rozmach i siłę fragmentów orkiestrowych, podniosłe utwory zbiorowe, piękne partie solowe oraz duety, których linia melodyczna pozostaje w pamięci. Libretto – o miłości, odwadze, rozpaczy, wytrwałości, poświęceniu – angażuje emocjonalnie od pierwszej do ostatniej minuty, a losy bohaterów na tle wielkich wydarzeń historycznych nie są ani przez chwilę obojętne. Nic więc dziwnego, że Teatr Muzyczny w Łodzi zdecydował się na zrealizowanie tego musicalu. Tym…

Możliwość komentowania Piekło kobiet – „Miss Saigon” została wyłączona

Paryż, Berlin, Anatewka, czyli musicalowa podróż przez świat

W pierwszych minutach koncertu „Musicale świata” zastanawiałam się, czy spontanicznie podjęta decyzja o kupnie biletów na to wydarzenie była słuszna. Koncert w Nowohuckim Centrum Kultury rozpoczął się od utworów z „Notre Dame de Paris”. Nie da się ukryć, że spektakl zrealizowany przez gdyński Teatr Muzyczny zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko pod każdym względem i już chyba zawsze będzie zajmował wyjątkowe miejsce w mojej pamięci. Kiedy więc zaczęła się uwertura, zagrana płasko i bez wyrazu, poczułam ogromny zawód. Utwory z musicalu, które się następnie pojawiły, nie poruszyły mnie. Na szczęście potem było już tylko lepiej.

Możliwość komentowania Paryż, Berlin, Anatewka, czyli musicalowa podróż przez świat została wyłączona

„Każą nam pionkami być…” – „Aida”

Kiedy na początku tego roku usłyszałam, że kolejną premierą Teatru Roma na Dużej Scenie będzie „Aida”, w pierwszej chwili pomyślałam, że Wojciech Kępczyński porzucił musical i postanowił wystawić operę. Nie miałam pojęcia, że Elton John (TEN Elton John!) i Tim Rice stworzyli spektakl muzyczny wykorzystujący fabularne wątki z dzieła Verdiego (który z kolei skorzystał z opowiadania Auguste’a Mariette’a, egiptologa i założyciela Muzeum Egipskiego w Kairze). Przed premierą „Aidy” zerkałam pobieżnie na materiały promocyjne, zdążyłam zachwycić się dwoma utworami zaprezentowanymi na konferencji prasowej, ale właściwie o samym spektaklu wiedziałam niewiele poza tym, że to „ponadczasowa historia miłosna”. Rzadko mi się to…

Możliwość komentowania „Każą nam pionkami być…” – „Aida” została wyłączona

„Ten głos nawiedzał mnie…”. Upiór – twórca i niszczyciel

Jak pisać o musicalu, o którym napisano już wszystko?  „Upiora w Operze” zobaczyłam najpierw w wersji filmowej. Produkcja Joela Schumachera z Gerardem Butlerem (tu powinna być emotka omdlewająca ;)) ukształtowała na wiele lat moje spojrzenie na tę historię. Tak było aż do maja tego roku, kiedy zobaczyłam „Upiora…” na deskach Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku. Teraz, w grudniu, udało mi się powtórzyć to doświadczenie. Może odrobina iluminacji? Kiedy gasną światła, a na scenę wkraczają licytator i jego pomocnicy, z boku, prawie niezauważalnie staje wózek inwalidzki ze schorowanym mężczyzną w podeszłym wieku. Po drugiej stronie pojawia się tajemnicza kobieta w…

Możliwość komentowania „Ten głos nawiedzał mnie…”. Upiór – twórca i niszczyciel została wyłączona

Ostatecznie rodzina to rodzina – „Rodzina Addamsów”

Mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Z rodziną Addamsów – z pewnością! Pod warunkiem jednak, że dorównuje się jej oryginalnością. W przeciwnym razie wypada się bardziej blado niż posągowa małżonka głowy rodu. A co, jeśli się pragnie stać częścią tego rodzinnego zdjęcia? Addamsowie zajmują ogromną, aczkolwiek nierzucającą się w oczy przypadkowym przechodniom  posiadłość w sercu Central Parku. Tam też pewnego dnia uroczy młodzieniec, Lucas, poznaje Wednesday – wyraźnie zafascynowaną klimatami gotyckimi panienkę, strzelającą z kuszy do gołębi. Zamiast czmychać czym prędzej, pozwala, by młoda dama trafiła go prosto w serce (na szczęście niedosłownie). A że młodzian…

Możliwość komentowania Ostatecznie rodzina to rodzina – „Rodzina Addamsów” została wyłączona

Dyskretny urok gitary i basu, czyli TU gra Jan z zespołem

Wpadające w ucho, niebanalne utwory, nieco rockowego hałasowania, szczypta wzruszeń, świetna interakcja z publicznością, a także nieformalny, prawie domowy nastrój – każdy, kto przyszedł do łódzkiego klubu TU na koncert Janka Traczyka z zespołem, mógł tego doświadczyć.   W TU, niewątpliwie miejscu z duszą, urządzonym w kamienicy i jakby wprost stworzonym do takich muzycznych spotkań, artysta pojawił się 16 listopada w towarzystwie Kuby Chmielarskiego (gitary), Bartka „Bartozziego” Wojciechowskiego (gitara basowa) i Bartosza Mikołaja Nazaruka (perkusja). Koncert zaczął się od kilku utworów dobrze znanych. „Wołam do ciebie”, „Już wiem”, „Mój dom” czy wreszcie „Chciałbym to być ja”, rockowo podrasowane, zabrzmiały świetnie,…

Możliwość komentowania Dyskretny urok gitary i basu, czyli TU gra Jan z zespołem została wyłączona