Podsumowanie roku – alfabetyczny i całkowicie subiektywny przegląd pierwszorzędnych kreacji aktorskich

W ubiegłym roku byłam w teatrze 35 razy (biorąc pod uwagę tylko spektakle, bez koncertów i recitali). Niektóre przedstawienia widziałam po kilka razy, inne raz. Nie było ani jednego, po którym wyszłabym z poczuciem zmarnowanego czasu. Po niektórych nosiłam w sobie przemyślenia przez wiele dni. A jeśli po jakimś nie byłam w stu procentach zachwycona, doceniałam scenografię, choreografię, kostiumy, a przede wszystkim - umiejętności artystów. Z całym przekonaniem stwierdzam, że polskie teatry muzyczne to skarbiec – któregokolwiek się nie odwiedzi, trafia się na fantastycznych ludzi, profesjonalistów o niezwykłych talentach wokalnych, tanecznych i aktorskich. Ich umiejętności budzą mój nieustanny zachwyt. Wciąż…

Możliwość komentowania Podsumowanie roku – alfabetyczny i całkowicie subiektywny przegląd pierwszorzędnych kreacji aktorskich została wyłączona

„Gdy narasta zło, co byś zrobił?” – „Cabaret” w Teatrze Rozrywki

Zło jest dlatego banalne, że można go nie dostrzegać, można o nim nie myśleć, można je mnożyć w nieskończoność, koncentrując uwagę na czymś innym.Hannah Arendt Na „Cabaret” w Teatrze Rozrywki miałam pójść wczesną wiosną 2020 roku. Wielu z nas miało wtedy różne plany… W ciągu kolejnych miesięcy, kiedy „otwierano kulturę”, byłam na kilku koncertach i spektaklach, ale na ten musical czekałam prawie półtora roku. Gdy tylko pojawiał się w repertuarze, następowało zamknięcie, przesunięcie, odwołanie – jakby trwał jakiś przeklęty Dzień Świstaka. „Cabaret” stał się moją obsesją. Oglądałam nieliczne dostępne w Internecie materiały z prób, słuchałam wypowiedzi twórców, a oczekiwania puchły…

Możliwość komentowania „Gdy narasta zło, co byś zrobił?” – „Cabaret” w Teatrze Rozrywki została wyłączona

Tarte à la carte! „Waitress” w Teatrze Muzycznym ROMA

Czy komuś się to podoba, czy nie, Teatr Muzyczny ROMA traktowany jest w naszym kraju jako wizytówka musicalu. Na scenie przy Nowogrodzkiej w ciągu ponad dwudziestu lat pojawiły się najbardziej znaczące tytuły z klasyki gatunku, a wiele inscenizacji przeszło do legendy. Obrotowa scena w „Nędznikach”, padający deszcz w „Deszczowej piosence” – kolejne przedstawienia zachwycały pomysłami, olśniewały scenografią i kostiumami. Nic więc dziwnego, że teatr pod kierownictwem Wojciecha Kępczyńskiego wyrobił sobie opinię najbardziej widowiskowego. Jeśli ktoś nie jest zagorzałym fanem musicali, a będzie chciał zobaczyć taki spektakl, często zdecyduje się właśnie na ROMĘ – ze względu na wspomnianą spektakularność. Bo przecież…

Możliwość komentowania Tarte à la carte! „Waitress” w Teatrze Muzycznym ROMA została wyłączona

Baśniowa mądrość i czary teatru – „Pinokio. Il Grande Musical”

Dla dzieci trzeba tworzyć tak samo jak dla dorosłych – tylko lepiej; niewątpliwie wzięli to sobie do serca twórcy „Pinokio. Il Grande Musical”, którego polska prapremiera odbyła się 22 września w Teatrze Rozrywki. Spektakl ma wszystko, by skupić uwagę i zachwycić młodszych widzów. Ale od razu warto zaznaczyć, że nie tylko ich. Wraz z nim wraca na chorzowską scenę Magdalena Piekorz, której nikomu, kto mieni się wielbicielem teatru czy filmu, nie trzeba przedstawiać. Dwanaście lat wcześniej wyreżyserowała tu świetnie przyjętego „Olivera!”. Co prawda sama podkreśla, że nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, a jej najnowsza realizacja…

2 komentarze

„I’ll be there for you”, czyli dlaczego warto zajrzeć do „Przyjaciół” w Toruniu? – „Friends. The Musical Parody”

Wspólna drzemka Rossa i Joeya, najsłynniejsza piosenka Phoebe, bohaterowie w swoich wcieleniach z lat 80. czy wymieniający się kubkami z napojami po tym, jak Rachel myli zamówienia – kto spośród wielbicieli „Przyjaciół” nie kojarzy powyższych scen, niech pierwszy rzuci pilotem od telewizora. Ten niebywale popularny sitcom stacji NBC powstawał w latach 1994-2004, był pokazywany w ponad stu krajach i zdobył ponad 60 różnych nagród. Dwadzieścia siedem lat po zakończeniu produkcji można z całą pewnością stwierdzić, że to fenomen popkultury. Oglądają go nie tylko sentymentalni millenialsi, ale także nastolatkowie zafascynowani latami 90., a ich zainteresowanie sprytnie wykorzystują sieciówki, sprzedając bluzy czy…

Możliwość komentowania „I’ll be there for you”, czyli dlaczego warto zajrzeć do „Przyjaciół” w Toruniu? – „Friends. The Musical Parody” została wyłączona

„Hold me, thrill me, kiss me, kill…” – „Thrill me”

Większości z nas na myśl o musicalu pojawia się przed oczami wizja wystawnego, efektownego show. Nieważne, czy kojarzymy ten gatunek tylko powierzchownie, czy bardziej zgłębiliśmy temat – spektakularne realizacje z wielką obsadą i zapierającymi dech numerami tanecznymi są tymi najbardziej dla niego reprezentatywnymi. Kameralne, poruszające trudniejsze tematy produkcje funkcjonują raczej na obrzeżach gatunku, a informacje o nich nieczęsto przedostają się do powszechnej świadomości. Do tej drugiej grupy należy „Thrill me. Historia Leopolda i Loeba” autorstwa Stephena Dolginoffa. To off-broadwayowski spektakl z udziałem dwóch tylko aktorów pojawiających się na scenie i utworami rozpisanymi na ich głosy oraz pianino. Został zaprezentowany po…

0 Komentarzy

Pióra, cekiny, naziści i camp, czyli jak odnieść sukces w biznesie (musicalowym), robiąc klapę? – „Producenci”

Zadebiutować na Broadwayu w wieku 75 lat, wyśmiać i obrazić wszystkich, których się da, naruszyć mnóstwo tabu… i nie tylko nie zostać za to wyklętym, ale odnieść sukces, którego nikt do dziś nie przebił? Może, żeby to zrobić, trzeba być po prostu Melem Brooksem.   Ten reżyser, scenarzysta, aktor i producent, twórca charakterystycznego kina komediowego, zrealizował „Producentów” na podstawie własnego kasowego filmu, powstałego ponad trzydzieści lat wcześniej. Sceniczna wersja musicalu okazała się niebywałym triumfem, zdobyła 12 nagród Tony i do dziś zajmuje pierwsze miejsce pod względem ilości tych statuetek. Prapremiera w Polsce odbyła się w 2009 roku, osiem lat po…

Możliwość komentowania Pióra, cekiny, naziści i camp, czyli jak odnieść sukces w biznesie (musicalowym), robiąc klapę? – „Producenci” została wyłączona

Między piekłem a niebem, czyli Nohavicy instrukcja obsługi życia – „Piekło i raj”

Pusta scena. Światło wydobywa z mroku proste, metalowe łóżko. Mężczyzna na nim budzi się, siada. Everyman – „pośmiewisko dziejów, bezimienny kurz” – nie wyróżnia się niczym. Kolejne dni jego życia, podobne do siebie, zlewają się w potoki szarości. Podejmowane decyzje są bardziej wynikiem splotu okoliczności niż świadomych działań. „Dwadzieścia lat mówiłem, dziś już mi się mówić nie chce” – zrezygnowany głos nie pozostawia żadnych złudzeń. Tak rozpoczyna się „Piekło i raj” – najnowszy spektakl Teatru Rozrywki. Krzysztof Prus, reżyser i scenarzysta, postanowił opowiedzieć historię bohatera pieśniami Jaromira Nohavicy, w niektórych kręgach w Polsce wręcz kultowego czeskiego kompozytora, barda i poety.…

0 Komentarzy

To, do czego widzowie nie mają przystępu…

O rekwizytach, przyszłości, fotografii - i nie tylko. Druga część rozmowy z Januszem Krucińskim Skoro mowa o twórcach – czytałam, że zdarzało się Panu samodzielnie robić rekwizyty, np. dziennik Jekylla. Czy dla ostatnio granych bohaterów – Ignacego Paderewskiego, Dżosera, Earla – też Pan coś przygotował? Jeśli chodzi o Earla, jestem na etapie wymyślania, co by to mogło być, ale na pewno coś będzie, bo to zwyczajnie lubię. A zaczęło się bardzo prozaicznie – nie mogłem się doprosić o jakiś rekwizyt. Cały czas to, co dostawałem, było namiastką, erzacem. Premiera się zbliżała. A aktor musi się nauczyć rekwizytu. Pomaga on opowiedzieć…

0 Komentarzy

Aktor analogowy

Człowiek niezliczonych talentów: tłumacz, twórca tekstów, poeta, aktor dubbingowy, wokalista rockowy, fotograf. Jeśli chodzi o musical – określenie „legenda” nie będzie nadużyciem. Jego nazwisko w obsadzie jest magnesem dla wielbicieli gatunku. Swoją osobowością i klasą potwierdza starą prawdę – im większy artysta, tym bardziej bezpretensjonalny i skromny, tym większy jego szacunek dla innych. Nie ukrywam, że ta rozmowa to jedno z moich największych spełnionych marzeń. Zapraszam do lektury pierwszej części wywiadu z Januszem Krucińskim. Kiedy dzwoniłam w sprawie rozmowy, określił Pan siebie mianem „aktora analogowego”. Otoczenie nie przekonuje Pana do zaistnienia w mediach społecznościowych? Istotnie, niejednokrotnie byłem nagabywany, kiedy wreszcie…

0 Komentarzy