Natural Born… Teenagers – „Heathers”

  • Post author:
  • Post category:MUSICALE

Wyobraźcie sobie Quentina Tarantino, Roberta Rodrigueza albo Olivera Stone’a (z czasów „Urodzonych morderców”), którzy kręcą film dla nastolatków. Żaden z wywrotowej reżyserskiej świętej trójcy lat 90. nie uczynił tego być może dlatego, że… taki film powstał już wcześniej. „Heathers” (w Polsce znany jako „Śmiertelne zauroczenie”) został zrealizowany w 1988 roku przez Michaela Lehmanna na podstawie scenariusza Daniela Watersa. Kilkanaście lat później Laurence O’Keefe i Kevin Murphy zaprezentowali musical nim inspirowany – w 2014 roku na Off-Broadwayu, a w 2018 w Londynie.
Od 7 września tego roku na deskach warszawskiego Teatru Syrena można oglądać polską wersję „Heathers” w reżyserii Agnieszki Płoszajskiej.

Szkoła średnia, fikcyjne miasteczko Westerberg w stanie Ohio. W codzienność placówki edukacyjnej dosadnie wprowadza pierwszy utwór – „Pięknie”. Wbrew tytułowi, roi się w nim od wyzwisk, jakimi obrzucają się uczennice i uczniowie. Nie dotyczą one jedynie tych, które niezmiennie okupują szczyt feudalnej drabiny – trzech dziewczyn o imieniu Heather, podłych, złośliwych prześladowczyń, rozdających karty i decydujących o wszystkim.

Fot. Krzysztof Bieliński

Zaczyna się ostatni rok liceum, a Veronica Sawyer nie chce wciąż być szkolnym popychadłem. Wie, że jedno słowo wszechmocnej Heather Chandler może odmienić jej los i wydobyć ze szkolnego slumsu. Jednak na łaskę trzeba zasłużyć. Bohaterka potrafi naśladować charakter pisma innych, a ta umiejętność jest bardzo przydatna Heatherkom w tworzeniu lewych zwolnień i usprawiedliwień. Dzięki niej Veronica wzmacnia swoją pozycję i może się ogrzać w blasku najpopularniejszych dziewczyn. Nawiązuje też znajomość z nowym uczniem – tajemniczym, czytającym Baudelaire’a J.D. Stają się sobie coraz bliżsi. Jednocześnie wydarzenia w prowincjonalnym liceum przyspieszają, są coraz bardziej nieprzewidywalne i… krwawe.

„Heathers” bezkompromisowo przemodelowuje podgatunek high school musical i prowadzi widzów w mroczne rejony, które nawet przez myśl by nie przeszły twórcom „Grease”, traktowanego jako „musical założycielski” nurtu o nastolatkach. Domowa i szkolna przemoc, jej reprodukowanie przez ofiary, wykluczenie, wyśmiewanie, uzależnienia, próby samobójcze, bulimia, fatshaming, łatwy dostęp do broni – oto świat młodych ludzi pozbawionych hamulców, ale także jakichkolwiek pozytywnych wzorców.

Skupieni na karierze, nieobecni albo stosujący przemoc rodzice kompletnie zawodzą. Nie potrafią stawiać granic ani okazywać uczuć. Oblewają egzamin z wychowania, a kiedy to dostrzegają, jest już za późno. Nauczyciele albo niczego nie widzą, albo serwują naiwne protezy rozwiązań okraszone pseudomotywacyjnymi bzdurami (celuje w nich pani Fleming). Nie mają narzędzi (i ochoty), by dotrzeć do sedna problemów.

Szkoła ukazana w musicalu jest miejscem opresyjnym, jednocześnie polem walki i więzieniem. Podkreśla to oszczędna, surowa scenografia Anny Chadaj. Jej głównymi elementami są wysokie, przesuwane ściany z metalowej siatki oraz schody. Gra świateł autorstwa Artura Wytrykusa wydobywa z ciemności poszczególne miejsca akcji – w zależności od potrzeb.

Fot. Krzysztof Bieliński

Kostiumy (także Anny Chadaj) przywodzą na myśl współczesną uliczną modę młodzieżową (luźne spodnie, dżinsowe spódnice, sportowe bluzy) połączoną z wpływami popularnych wciąż lat 90. Najbardziej rzucają się w oczy trzy panny H. w różnokolorowych, przypominających mundurki elitarnych placówek spódniczkach, sweterkach i marynarkach (czerwona Chandler, zielona Duke, żółta McNamara) – chociaż przedpremierową burzę w mediach społecznościowych wywołał wśród wielbicieli tytułu czarny płaszcz J.D. (a właściwie zastąpienie go długą kurtką).

Dynamiczna, niełatwa choreografia Michała Cyrana wykorzystuje elementy tańca współczesnego i hip-hopu, a szczególnie efektowna jest w scenach zbiorowych. Energetycznie zaaranżowane utwory w wykonaniu niezawodnego zespołu muzycznego Syreny pod kierownictwem Tomasza Filipczaka to zarówno pulsujące rockowymi nutami kawałki (np. „Sklepik ze słodyczami”, „Dziewczyna-zombie”), romantyczne ballady („Ubóstwiam cię”, „Siedemnaście”), jak i prześmiewczo nawiązujące do tradycji musicalowej piosenki („Mój martwy synek-gej”).

Osadzony we współczesności, niepokorny przekład Jacka Mikołajczyka trafia do młodych odbiorców, których nie oburzają ani ostre, dosadne sformułowania, ani czarny humor, czasem wykraczający poza granice dobrego smaku.

Fot. Krzysztof Bieliński

Obsada „Heathers” to strzał w dziesiątkę.
W roli Veroniki zobaczyłam Małgorzatę Majerską (znaną m.in. z „1989”, gdzie wcieliła się w Annę Walentynowicz), która stworzyła przekonującą, gęstą emocjonalnie kreację. Jej bohaterka chce być akceptowana, ale nie jest zahukaną ofiarą. Zawadiacka, drapieżna i uparta, odważnie bierze sprawy w swoje ręce. Jednocześnie – jakkolwiek dziwnie to brzmi w kontekście tego musicalu – nie gubi całkiem kompasu moralnego. No i jak śpiewa!

Fot. Michał Heller

Maciej M. Tomaszewski jako J.D. przypomina bohaterów tak chętnie czytanych przez nastolatki książek z nurtu young adult. Ma ciekawy głos o dużych możliwościach, hipnotyzujące spojrzenie, jest odpowiednio mroczny (no, może nieco bardziej), sarkastyczny i przystojny, a za emploi outsidera w czerni ukrywa dziecięce poranienie oraz nieumiejętność przeciwstawienia się przemocowemu ojcu. Pomysł J.D. na naprawę świata jest nie do zaakceptowania, ale na podstawie reakcji widowni można stwierdzić, że aktor już stał się ulubieńcem nastolatek, które będą chodziły do Syreny „na niego”.

Patrycja Jurek wykreowała idealną Heather Chandler – blond-ucieleśnienie podłości, zimną królową, która bez zmrużenia oka skazuje koleżanki i kolegów na szkolny niebyt. Bardzo dobrze wypadły także Joanna Gorzała i Karolina Gwóźdź jako jej przyjaciółki. Skupiona na swoim wyglądzie bulimiczka Heather Duke i posłuszna, obawiająca się wyrażania własnego zdania Heather McNamara zrobią wszystko, by nie wypaść z łask władczyni. Wraz z nią tworzą wredne trio, przy którym przyrodnie siostry Kopciuszka do kompletu z Pansy Parkinson zdają się całkiem miłymi dziewczątkami.

Zapamiętuje się Klaudię Kuchtyk jako irytująco naiwną Marthę, najlepszą przyjaciółkę Veroniki, przekonaną, że skoro chłopak pocałował ją w przedszkolu, na pewno wciąż pała do niej skrywanym uczuciem, a także Karola Ledwosińskiego i Jędrzeja Czerwonogrodzkiego w rolach tępych osiłków: Kurta i Rama.
Warto podkreślić wysoki poziom całego bardzo młodego i niezwykle energetycznego zespołu, który świetnie radzi sobie z zadaniami aktorskimi, wokalnymi i tanecznymi.

„Heathers” to niewątpliwie musical głównie dla młodych odbiorców, co nie znaczy, że nie powinni go zobaczyć przynajmniej raz ci nieco starsi – szczególnie rodzice i nauczyciele. Ale to młodzież przede wszystkim wypełniła salę teatralną podczas spektaklu, na którym byłam. Żywo reagowała na poszczególne fragmenty, śpiewała piosenki, a podczas ukłonów nagradzała artystów głośnymi owacjami. Stroje wielu widzów nawiązywały do kostiumów postaci na scenie.

Reżyserka Agnieszka Płoszajska wie, że nastolatków nie można traktować protekcjonalnie. Nie kupią scenicznego szalbierstwa ani niedoróbek. Swoją inscenizacją udowadnia, jak dobrze ich „czuje”.
To nie jest grzeczny, szkolny teatrzyk z happy-endem i lukrowanym przesłaniem. „Heathers”, z upodobaniem stosując przerysowaną formę i pozostając szaleńczą w wyrazie, krzykliwą, zjadliwą satyrokomedią, mówi do młodych ludzi ich językiem, o rzeczach, które są dla nich ważne, bolą ich i wkurzają.

„Heathers”, Teatr Syrena, 21 września 2024r.

Reżyseria – Agnieszka Płoszajska
Tłumaczenie – Jacek Mikołajczyk
Scenografia i kostiumy – Anna Chadaj
Choreografia – Michał Cyran
Kierownictwo muzyczne – Tomasz Filipczak
Reżyseria świateł – Artur Wytrykus

Veronica Sawyer – Małgorzata Majerska
Heather Chandler – Patrycja Jurek
Heather Duke – Joanna Gorzała
Heather McNamara – Karolina Gwóźdź
J.D. – Maciej M. Tomaszewski
Kurt – Karol Ledwosiński
Ram – Jędrzej Czerwonogrodzki
Martha/ Republikanka – Klaudia Kuchtyk
Hipster – Bartosz Łyczek
Geek – Krystian Embradora
Snob – Jakub Cendrowski
Ćpunka – Klaudia Duda
Ojciec Rama/ Big Bud Dean/ Trener Ripper – Michał Konarski
Pani Fleming/ Mama Veroniki – Agnieszka Rose
Ojciec Kurta/ Ojciec Veroniki/ Dyrektor Gowan – Albert Osik

oraz zespół muzyczny Teatru Syrena pod kierownictwem Tomasza Filipczaka

fb-share-icon