Kobiety przed lustrem – „12 godzin z życia kobiety”

Czy utwory sprzed prawie pięćdziesięciu lat, dużej klasy, o eleganckim, nieco nostalgicznym sznycie, ale powstałe w zupełnie odmiennej przestrzeni historycznej i obyczajowej, są w stanie opowiedzieć współczesność? Czy nie będą trącić myszką w zderzeniu ze światem chaotycznym i pozbawionym punktów odniesienia? Takie pytania przychodziły mi do głowy, kiedy słuchałam płyty „12 godzin z życia kobiety”. Okładka płyty Haliny Kunickiej "12 godzin z życia kobiety" Została wydana w 1978 roku. Teksty do zamieszczonych na niej utworów napisał Wojciech Młynarski (podobno w ciągu zaledwie dwóch tygodni), a muzykę skomponował Jerzy Derfel (autor m.in. ścieżek dźwiękowych do filmów „Co mi zrobisz, jak mnie…

0 Komentarzy

„Już zrozumiałeś, co znaczą Itaki”?* – „Odys i świnie, czyli opowieść mitomana”

Mężczyzna staje pośrodku sceny. Z burzą ciemnych włosów i walizką w ręce przypomina Timothéego Chalameta w filmie „Wonka”, ruszającego na podbój świata. A może raczej jego ducha, bo wspomniana walizka, garnitur i kapelusz są białe, a kolor uwydatnia strumień zimnego światła padający na postać.To Odys. On już podbił świat, a teraz wreszcie wrócił do domu. I właściwie jest trochę jak duch z przeszłości. Jego bliscy, zgromadzeni wokół stołu, odziani w żałobną czerń, pochłonięci codziennymi czynnościami – nie zwracają na niego uwagi. Próbuje im opowiedzieć swoją historię, ale jego syn mówi, że już to zrobił. Dlaczego ty? I czy bez przeinaczeń?…

0 Komentarzy

Piekielna polityka, rebeliancki punk – „Korfanty. Rebelia!” w Teatrze Śląskim

Wy, głosiciele idei, owładnięci marzeniami o stwarzaniu świata na nowo bez względu na cenę; wy, na wieki zainfekowani romantycznym szaleństwem, domagający się „rządu dusz”, gotowi diabłu duszę oddać za zwycięstwo własnych ambicji – jakie macie prawo żądać od ludzi, by za wami poszli? Jakie macie prawo wymagać od matek, by oddawały wam swoje dzieci? By ich krew użyźniała ziemię, po której będziecie stąpać, obwieszczając własne klęski i zwycięstwa? Fot. Przemysław Jendroska Robert Talarczyk bohaterem najnowszej reżyserowanej przez siebie sztuki uczynił Wojciecha Korfantego. Posła do Reichstagu, endeka-nacjonalistę, populistę i radykała, ludowego trybuna, zagorzałego katolika, dyktatora III powstania śląskiego. To drugi w…

0 Komentarzy

Choć goni nas czas… – „tik, tik… BUM!”

Jonathan David Larson (1960-1996) mieszkał w Nowym Jorku. Od dzieciństwa pasjonowała go sztuka. Uczył się gry na pianinie i trąbce, działał w szkolnym chórze, brał udział w przedstawieniach. Na studiach zaczął komponować. Pomiędzy 1983 a 1990 rokiem pracował nad musicalem „Superbia”, mając nadzieję, że dzieło to okaże się przepustką na Broadway. W końcu zwrócił na niego uwagę sam Stephen Sondheim! Tymczasem, aby mieć za co żyć i z czego opłacić czynsz (zajmował niezbyt prestiżowe lokum na Dolnym Manhattanie), w weekendy był kelnerem. A ponieważ czas płynął, sukces nie nadchodził, za to rosła jego frustracja – dał jej upust, pisząc tekst,…

0 Komentarzy

W teatrze jestem dzieckiem szczęścia

Legenda, diva, gwiazda. Jej obecność na scenie to gwarancja artystycznej biegłości i kunsztu. Ilość stworzonych przez nią znakomitych kreacji onieśmiela. Mimo że ta rozmowa była jednym z moich marzeń, nieco się obawiałam. Gdy wreszcie do niej doszło… - spotkałam osobę bezpretensjonalną i konkretną. Szczerą, pozbawioną fałszywej skromności, za to obdarzoną wielkim poczuciem humoru i ogromną dawką dystansu do samej siebie. Sypiącą anegdotami, opowiadającą o teatrze barwnie, z niezmienną pasją i błyskiem w oku. W istocie – spotkałam prawdziwą gwiazdę.Szanowni Czytelnicy – Maria Meyer! Fot. P. Brodziński Jak to się robi – po tylu latach na scenie wciąż poruszać publiczność? Gdzie…

0 Komentarzy

Pejzaż we mgle (ale bez węgla) – „Węgla nie ma”

Pewnego dnia Edward Twarz Zagłębia (wszelkie skojarzenia uzasadnione) – kiedyś górnik, obecnie prywatny detektyw, otrzymuje zadanie od tajemniczego Kazimierza Juliusza (skojarzenia takoż uzasadnione). Ma odnaleźć… Ślązaków, o których słuch zaginął. Przestali przyjeżdżać, nie dzwonią. Zniknęli. Edward przyjmuje zlecenie i przekracza Brynicę oddzielającą dwa światy (widoma oznaka tego, jak bardzo jest źle, to fakt, że nikt nie sprawdza mu paszportu). Zanurza się we mgle („gmle”) spowijającej Katowice, tak gęstej, że nawet Spodka nie widać. A może jego też nie ma? Fot. Przemysław Jendroska Prezentowany na deskach Teatru Śląskiego spektakl powstał w ramach projektu Zagłębie//Śląsk, realizowanego w latach 2020-2022 przez sosnowiecki Teatrze…

0 Komentarzy

Może po to się urodziłam, żeby zagrać Hankę

Pochodzi z Lipin – dzielnicy Świętochłowic. Wszechstronnie utalentowana, wielokrotnie doceniana za swoją pracę, jest kilkakrotną laureatką najważniejszej teatralnej nagrody – Złotej Maski (m.in. za rolę w „Mianujom mie Hanka”). Jak ryba w wodzie czuje się zarówno na deskach scenicznych, jak i przed kamerą. O tym, dlaczego ma poczucie misji, jeśli chodzi o propagowanie śląskości, i dlaczego tak ważna jest dla niej Hanka – opowiada aktorka, Grażyna Bułka*. Czy reżyser Mirosław Neinert, przygotowując się do wystawienia monodramu „Mianujom mie Hanka”, od razu pomyślał o obsadzeniu w nim Pani? Rzeczywiście tak było. A ja bardzo nie chciałam grać kolejnego monodramu. Lubię na…

0 Komentarzy

To był sezon…

… długi, wielobarwny i piękny. Bo teatry, sale koncertowe i inne miejsca kultury pozostawały otwarte i można je było bez przeszkód odwiedzać. Widziałam kilkanaście premierowych spektakli. Prawie wszystkie w taki czy inny sposób okazały się ciekawym doświadczeniem. W poniższym zestawieniu mogłoby się pojawić więcej tytułów czy ról – o wielu z nich pisałam w recenzjach. Zebrałam w nim to, co mi najbardziej utkwiło w głowie; to, co było dla mnie ważne, inspirujące, skłaniające do zachwytów, przemyśleń. Bez rankingów, cyferek, ustalania kolejności – poza alfabetyczną. Moje podsumowanie sezonu 2022/2023. SPEKTAKLE „Byk” – Teatr Studio, Fundacja Teatru Śląskiego „Wyspiański”, Teatr Łaźnia Nowa,…

0 Komentarzy

Płetwy w górę! – „Dzielny Głębinek”

Jak przez mgłę pamiętam momenty, kiedy do szkoły podstawowej, w której się uczyłam, przyjeżdżały objazdowe teatrzyki dla dzieci. Spędzano wtedy uczniów młodszych klas do sali gimnastycznej; niewątpliwie w którejś z prezentowanych opowiastek pojawiły się krasnoludki, bo odklejająca się broda jednego z nich wbiła mi się w pamięć. Kojarzę też ledwie stojące dekoracje i tandetne kostiumy. Oczywiście można to zrzucić na karb czasów – lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku, tak chętnie dziś cytowane w modzie czy designie, były zgrzebne i w codzienności swej dalekie od atrakcyjności. Ale takiej wymówki nie można było już użyć wiele lat później. „Będąc młodą nauczycielką”, skorzystałam z…

0 Komentarzy

Mężczyźni umierają w listopadzie – „Empuzjon”

Na międzywojennych pocztówkach jedno z pierwszych na świecie sanatoriów leczenia chorób „gardlanych i piersiowych” w Görbersdorfie (dziś Sokołowsko) wygląda jak Hogwart. Mury z ciemnoczerwonej cegły, neogotyckie krużganki i okrągłe wieże, okna zakończone ostrymi łukami… Coś musi być w tym miejscu i jego aurze, skoro najpierw w literacką podróż w tamte rejony wyruszyła Joanna Bator („Gorzko, gorzko”), a niedawno Olga Tokarczuk w „Empuzjonie”. Ubiegłoroczna powieść noblistki jest gęsta od znaczeń (i nie chodzi tylko o paralelę z "Czarodziejską górą" Manna), a aluzje i literackie odniesienia oplatają ją niczym rozległe niteczki grzybni. Dodajmy do tego zmienną, migotliwą narrację, językową wybujałość i nałożoną…

0 Komentarzy